Grzechy Starosci

Grzechy Starosci-wariacje na temat/ Sins of Old Age-varations on a theme

To najnowsza sztuka Teatru Fantazja piora Macieja Wojtyszki o niewatpliwie zagadkowym tytule. Myliłby się jednak ten, kto w przedstawieniu chciałby się dopatrzeć czegoś grzesznego. Fabuła sztuki oparta jest bowiem na historycznym spotkaniu dwoch wielkich kompozytorów – Ryszarda Wagnera i Gioacchino Rossiniego. Podczas spotkania dochodzi miedzy nimi do wymiany poglądów na sztukę i życie...Rossini w wieku 37 lat, po skomponowaniu 37 oper postanowił pożegnać się z muzyką. Złamał jednak dane sobie przyrzeczenie i po przeszło 20 latach ponownie chwycił za pióro. Skomponował wiele mniejszych utworów, które żartobliwie nazwał ‘Grzechami Starości’.

Sins of Old Age-varations on a theme

Into stylish 19th century saloon runs distressed young and beautiful housemaid Virginia.It's her first day on the job and she has just broken precious porcelain piece. And it is not ordinary work and ordinary house! Here lives great opera composer Gioachino  Rossini and employments in such places are hard to find. However she finds help and understanding in Dominic. He is the great composer's chef ...and Rossini's centre of the world after his premature retirement from music.

Embraced by monarchs, living comfortably with a woman of questionable reputation - Olympia, he indulges now more in food instead of music. Both draw inspiration from each other to create their own experiments: one in music, the other in delicacies.

Unexpectedly this balance is interrupted by Richard Wagner's arrival to Paris . He has revolutionary views on composing operas and desperately seeks recognition . Dominic's of hand mocking remarks about Wagner's music  to a journalist accidentally lead to grotesque situations and consequently spiteful criticism from Wagner's camp. Negotiated with Rossini's secretaries Michottes meeting with their master  by flamboyant poet and Wagner's friend Baudelaire eventually takes place.

Entwined around main plot is Dominic's love  to housemaid Virginia, surreal affair between her and Baudelaire, which inflames Dominic's passion and ends in tragedy. In dramatic scene at the end, a heart broken chef finally  understands his master's true, yet carefully nurtured by Rossini, his life principles underlying his entire work.

Grzechy Starosci-wariacje na temat/ recenzja z premiery

autorstwa Bogumily Filip

W niedzielne słoneczne popołudnie 22 września 2013 r. w Lennox Theatre Riverside Parramatta odbyła się premiera sztuki dramatycznej z elementami komediowymi pt. “Grzechy  Starości” pióra Macieja Wojtyszki, w wykonaniu aktorów teatru “ Fantazja”, w adaptacji i reżyserii Joanny  Borkowskiej – Surucic.

Tytuł spektaklu nawiązuje do żartobliwego określenia Rossiniego, tytana muzyki, który na pięć lat przed śmiercią, skomponował wielki utwór religijny “ La Petite Messe Solennelle”, nazywając Małą Mszę Uroczystą “ ostatnim grzechem śmiertelnym swojej starości”.Gioacchino Rossini od roku 1832 do śmierci w roku 1868 komponował już bardzo niewiele. Na przestrzeni tych lat stworzył luźny zbiór utworów kameralnych i wokalnych ”Grzechy starości”, a pod koniec życia stworzył ostatnie swoje wielkie dzieło “ Małą Mszę Uroczystą” na 12 śpiewaków, fortepian i harmonię.Autorem “Grzechów Starości” jest Maciej Wojtyszko, jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów teatralnych, filmowych i telewizyjnych, pisarz, autor sztuk, komiksów i filmów animowanych. Autor książek dla dzieci i młodzieży. Ukończył Wydział Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, wykladowca Akademii Teatralnej w Warszawie. Laureat wielu nagród za twórczość  teatralną i literacką.Sześć wybranych sztuk Wojtyszki znalazło się w tomie dramatów pt.”Grzechy Starości” opartych na biografiach wielkich artystów. Autora fascynuje przede wszystkich ludzki wymiar opisywanych postaci. Ich dziwactwa, szaleństwa, nałogi i to, że nie są nieskazitelni.Wszystko zaczęło się w Kórniku, jak wspomina Wojtyszko, w mieście w województwie wielkopolskim, w powiecie poznańskim, w którym historia zamku sięga średniowiecza. Jest tam też wiele innych, cennych zabytków. W Kórniku, Maciej Wojtyszko  zobaczył rekopis “Pana Tadeusza”; pełen plam i miejsc, gdzie widać było, że autor ślinił, by łatwiej mu było odwracać kartki. Odkrył wówczas, że Mickiewicz był to żywy człowiek, a nie tylko pomnikowa prawda o naszym wieszczu, jak przedstawia się tradycyjnie w szkołach. I to był początek historycznej przygody w pisaniu biografii wielkich artystów. Wróćmy jednak do początku spektaklu “Grzechów Starości” w wykonaniu Teatru “Fantazja” w Riverside Theatre, Parramatta w Sydney, który wystąpił przed publicznością wypełniajaca do ostaniego miejsca widownię teatru. Ludzie odchodzili od kasy biletowej “z kwitkiem”.

Teatr “Fantazja” wystawił po raz pierwszy premierę sztuki w prawdziwym teatrze w Australii, w Sydney. W rozmowach z publicznością usłyszeliśmy, że było przyjemnie usłyszeć polską mowę, polski teatr w prawdziwym teatrze.

Sztuka ta pokazuje różne epoki, Jest trochę współczesności, jest też historia. Aktorzy pokazują pewne układy, w pewnym sensie jest to polemika między Wagnerem, a Rossinim. Spotkanie dwóch tytanów muzyki - Rossiniego i Wagnera stało się tutaj punktem wyjścia do konfrontacji ich poglądow na życie, sztukę oraz na ich twórczość.

Do spektaklu “ Grzechów Starości” aktorzy przygotowywali się przez wiele miesięcy ale na scenie teatru Riverside w Parramacie mieli tylko jedna próbe, tuż przed premierą. Ogromne nerwy, adrenalina poszła w góre, trema pomogła i wszyscy stanęli na wysokości zadania.

Sztuka jest przygotowana w języku polskim z angielskimi napisami, które były widoczne na górze wielkiegio scenicznego ekranu, Na tym ekranie wyświetlony był wielki wspaniały obraz przedstawiający wnętrze pałacu w którym jakby dzieję się cała sytuacja. Na scenie natomiast rozstawiono stoliki z kwiatami. Umieszczono również krzesła i foteliki oraz inne rekwizyty. Całą sztukę przetłumaczyła na jezyk angielski aktorka teatru “Fantazja”, Marta Zubek. Sceny zmieniały się światłami, dało to doskonały efekt sceniczny.

Już przy wjeździe na parking teatralny odczułam miłą atmosferę. Pan otworzył mi wjazd na parking i zapytał czy potrzebuję pomocy. Odpowiedziałam bardzo szybko, że tak o ile może mi pomóc. Miałam ciężki sprzęt z kamerami foto i video. Weszlam do teatru, gdzie odbywała się jeszcze próba przed premierą. Ostatnie ustalenia i za chwilę wszyscy musieli opuścić widownię na  krótką przerwę, która była konieczna dla obsługi teatralnej. Aktorzy w tym czasie przebierali się i dało się odczuć lekkie zdenerwowanie przed przedstawieniem. Ale żartowali sobie i przygotowywali się do wielkiej premiery.

O godzinie 17.00 w teatrze zgasły światła i zapadła cisza. Wszyscy czekali na rozpoczęcie przedstwienia. Po chwili światła lekko rozjaśniły się i przy muzyce rozpoczął się spektakl od spacerujących po scenie wszystkich aktorów.  Scenografia i dobrze dobrane oświetlenie każdej sceny dało wrażenie, że na chwilę znaleźliśmy się w pięknym, z wielkim smakiem urządzonym pałacu, gdzie komponuje Maestro Rossini. Po czym zgasły światła i nagły hałas rozbitego szkła. Przy zapalających się światłach wleciała na scenę Wirginia, piękna i młoda pokojówka z domu Rossiniego zrozpaczona, że rozbiła cenny porcelanowy dzbanek, który jak się potem okazało był prezentem Rossiniego od króla Portugarii. Pokojówkę gra doskonała w swoich rolach teatralnych Kasia Łania, która jak zawsze potrafi odnaleść się w każdej roli.Na pomoc  Wirginii przychodzi  Dominik, znakomity kucharz, zaufany przyjaciel Rossiniego, koneser muzyki, który uspakaja pokojówkę.Z aktorską perswazją przekonuje ją, że problem jest do rozwiazania. Rolę kucharza  doskonale jak zawsze  zagrał  znakomity aktor teatru “Fantazja” Andrzej Świtakowski.

Nagle wchodzi Olimpia, żona Rossiniego, nucąc muzykę Maesto Rossiniego, który po długich latach milczenia ponownie zaczął komponować. Olimpia jest pod wielkim wrażeniem i stara się aby niczym nie denerwować Rossiniego. Prosi o ukrycie gazety, w której przeczytała, że jakby jej mąż źle powiedział o muzyce goszczącego w Paryżu Richarda Wagnera. Olimpię, żonę Rossiniego gra z całego serca, z wielkim profesjonalizmem Marta Kieć-Gubała. Jej sukienka wpaniale była dopasowana do epok: historycznej i wsółczesnej.Źle ukrytą gazetę przeczytał jednak Rossini. Zdenerwowany, że to nie on napisał i nie on nazwał muzykę Wagnera “sosem bez ryby”, postanowił napisać wyjaśnienie. Maestro Gioacchino Rossiniego zagrał w znakomitym stylu niezrównany, w takich rolach, długoletni aktor teatru Fantazja, Jacek Samborski.

Olimpia stara się złagocić nieco stres męża. W tym czasie pisarki Rossiniego; Stephanie Michotte, którą zagrała doskonale – Ula Orczykowska oraz Sophie Michotte  – Jolanta Szewczyk, jak zwykle znakomita w swoich rolach, uspakajając Rossiniego tłumaczyły, że mnóstwo dowcipów przypisują jemu, ale to tylko jest cena sławy. Obie aktorki grają w teatrze “Fantazja” już od wielu lat. Dominik, którego smaki w kuchni i miłość do muzyki bardzo ceni sobie Rossini, przyznał się, że to on powiedział te słowa, które potem napisano w gazecie. Ale Maestro nie obraził się na niego i wział całą sprawę na siebie.

Nie do końca jest to ta sama sztuka z pod pióra Macieja Wojtyszki. Jest dużo zmian, ciekawych elementów współczesnych; elementy choreograficzne w tańcu czy też elementy wokalne. Należą się za to wyrazy uznania samej reżyserce Joannie Borkowskiej – Surucic, która jest nie tylko duszą teatru ale potrafi w doskonały sposob wprowadzić talent aktorów do sztuk teatralnych, tak jak to było tym razem. Piękny taniec w choreografii Kasi Łania, czy  śpiew  Michała Maciocha wrowadził fantastyczny nastrój publiczności.

Taki taniec rozpoczął nastepną scenę spektaklu, która toczy się już w apartamencie Wagnera w zupełnie innym stylu.

Rycharda Wagnera, kompozytora zagrał Bogusław Szpilczak, który potrafił wcielić się w prawdziwego Wagnera. W rozmowie z francuskim poetą Charlesem Baudelaire, wyraził swoją frustrację i przekonanie, że wszyscy są przeciw niemu.Poetę Charles Baudelaire gra Michał Macioch, niezrównany komik na scenie z fantastycznym głosem wokalnym. W czasie rozmowy wchodzi Blandyna, wielbicielka Wagnera, która przynosi gazetę z wiadomością o odwolaniu oszczerstw Rossiniego przeciw Wagnerowi. Wielbicielkę Wagnera zagrała – Marta Zubek, która w tej sztuce jak i w innych gra znakomicie, z wielkim wyczuciem aktorskim. W czasie tej rozmowy wchodzi również Minna, żona Wagnera. Żonę Wagnera  zagrała Ela Chylewska, jak zawsze wspaniała, aktorka, niezrówniana w swojej grze. Ela zagrała schorowaną Ninnę, zazdrosną o swojego męża i jego miłość do Blandyny, ukochanej Wagnera.  

Poeta Charles Baudelaire jako wysłannik Wagnera dotarł do kuchni Rossiniego od tylnych drzwi kuchennych, prosząc Dominika, kucharza Rossiniego o pomoc w zorganizowaniu spotkania dwóch kompozytorów, tyranów muzyki. Poeta w przebiegły sposób zdobywa Wirginię, która rezygnuje z pracy u Rossiniego i odchodzi z nędznym pijaczyną, poetą Charlesem. Ale jeszcze na czas spotkania Rossiniego z Wagnerem zostaje na prośbę Olimpii. Spotkanie dwóch kompozytorów dochodzi do skutku. Wagner zachwycony urodą  żony Rossiniego przynosi piękne róże jako szczery wyraz uznania.

Spektakl kończy sie dramatycznie. Kucharz  Dominik w obecności  Rossiniego przyznaje sie do popełnienia przestępstwa. Rossini nie chce w to uwierzyć, ale Dominik przekonuje kompozytora, że.. “nie będzie szczęśliwego finału”…  i odchodzi. Rossini płacząc mówi: “ Boże!. Urodziłem się dla opery buffa. Ty wiesz o tym dobrze. Nie potępiaj mnie. Nie potępiaj. My z opery buffa też mamy nadzieję na raj”.Tak kończy się cała sztuka.

Na zakończenie wyszli wszyscy aktory łącznie z reżyserką oraz, dyrektorem muzycznym. pianistką Konstancją Kotowską, dyrektorem administracyjnym teatru Fantazja, Stanisławem Mikołajskim równocześnie operatorem dźwięku, ze scenografami Krysią i Zbyszkiem Słomowskim oraz Nicolasem Surucic, który dbał o dekorację i prawidłowe wyświetlanie tlumaczeń angielskich.

Reżyserka Joanna Borkowska – Surucic. przedstawiła wszystkich aktorów. Podziękowała również stałej sponsorce teatru “ Fantazja”, dr. Kazimierze Łukaszewicz  która 33 lat temu, 22 września przyjechała do Australii. Podziękowała również Gosi Dobrowolskiej, pani Konsul RP w Sydney Reginie Jurkowskiej oraz pani Vicekonsul Dorocie Preda, a także wszystkim mediom: RadioSBS, Radio 2000, Expres Wieczorny,Tygodnik Polski, Puls Polonii, Bumerang Polski, fotografom; Tomkowi Koprowskiemu oraz Bogumile Filip, która rownież nagrywała na video całą premierę i wszystkim którzy pomagali, a także publiczności, która nie zawiodła.

Joanna Borkowska – Surucic podziękowała Eli Chylewskiej za napisanie słów do piosenki Michała, drugą Michał przywiózł z Polski, napisana została przez Zygmunta Chabowskiego. Choreografię tańców przygotowała Kasia Łania.

W czasie przedstawienia aktorzy mieli wspaniały kontakt z publicznością, która wtórowała częstymi brawami i smiechem. Reżyserka, dusza teatru “Fantazji” Joanna Borkowska – Surucic doskonale dobrała obsadę aktorską. Wydobywa od każdego aktora to co w nim najlepsze.Było świetne oświetlenie i udźwiękowienie. A nade wszystko wspaniała atmosfera.

Dziękujemy Marcie Zubek za wspaniałe tłumaczenie dzięki temu mogli przyjśc na przedstawienie oprócz Polaków rownież Australijczycy i publiczność z innych narodowości.

Dziekujemy Joannie Borkowskiej – Surucic, za całość pracy.

Obsada aktorska: Olimpia, żona Rossiniego – Marta Kieć Gubała, Minna, pierwsza żona Wagnera – Ela Chylewska, Wirginia, pokojówka w domu Rossiniego – Kasia Łania, Dominik Libuet, kucharz Rossiniego – Andrzej Świtakowski, Gioacchino Rossini, kompozytor – Jacek Samborski, Rychard Wagner, kompozytor – Bogusław Szpilczak, Charles Baudelaire, poeta – Michał Macioch, Stephanie Michotte, pisarka Rossiniego – Ula Orczykowska, Sophie Michotte , pisarka Rossiniego – Jolanta Szewczyk, Blandyna, wielbicielka Wagnera – Marta Zubek

Rezyseria i adaptacja Joanna Borkowska- Surucić

***

Marianna Łacek

GRZECHY  STAROŚCI  W  KLUBIE..POLSKIM..W  ASHFIELD

Po spektakularnej premierze , przy wypełnionej do ostatniego miejsca widowni Riverside Theatre w Parramatta, po udanej prapremierze dla polskiej publiczności w Bankstown, Ashfield także doczekał się swojej kolejki. I w niedzielę, 6 października w Klubie Polskim w Ashfield wystąpił długo oczekiwany Teatr ‘Fantazja’ z najnowszą sztuką  Macieja Wojtyszki o zagadkowym tytule ‘Grzechy Starości’.

Myliłby się jednak ten, kto w przedstawieniu chciałby się dopatrzeć czegoś grzesznego. Fabuła sztuki oparta jest bowiem na historycznym spotkaniu dwu wielkich kompozytorów – Ryszarda Wagnera i Gioacchino Rossiniego. Po skomponowaniu 37 oper Rossini w wieku 37 lat postanowił pożegnać się z muzyką. Złamał jednak dane sobie przyrzeczenie i po przeszło 20 latach ponownie chycił za pióro. Skomponował wiele mniejszych utworów, które żartobliwie nazwał ‘Grzechami Starości’.

Wracając do spektaklu Teatru Fantazja, to Joanna Borkowska – Surucic po raz kolejny zaskoczyła widownię, sięgając po tak ambitny repertuar. Do niewątpliwego sukcesu spektaklu na pewno przyczynił się doskonały dobór aktorów.

Specyfika tej sztuki wymagała także odpowiednio dobranej oprawy muzycznej.Pianistka, Konstancja Kotowska i tym razem stanęła na wysokości zadania. Fragmenty utworów Vagnera i Rossiniego, a także akompaniament do śpiewanych na scenie piosenek zyskały Pani Konstancji kilkakrotniy aplauz publiczności.

W roli Maestro Rossiniego wystąpił znakomity Jacek Samborski. Dojrzały wiekowo  twórca oper, potrafi jeszcze zachwycić bystrością umysłu, ciętym nieraz dowcipem oraz trafnymi powiedzonkami w rodzaju:  „Czy  pan wie  jak najłatwiej zdobywa się laury? Kupić liście laurowe, dołączając je do porannej listy zakupów.” Albo –„ Nie należy nikogo zmuszać do radości.” Na co jego rozmówca, Bogusław Szpilczak, który wcielił się w rolę Richarda Wagnera odpowiada – „Nawet się nie da.” Obydwaj Panowie  byli znakomici w odtworzeniu ról  znanych kompozytorów.

„ Jak im się udało nauczyć tego Francuza tak mówić po polsku?” – to komentarz z widowni. Mowa tu oczywiście o Andrzeju Świtakowskim, który jako kucharz Dominik Libuet oczarował widownię nie tylko swoim francuskim akcentem. Niezwykle autentyczny, szczery, to prawdziwy artysta.  Właściwie każdą jego sentencję, wypowiedzianą z pięknym akcentem na ostatnią sylabę, należałoby zapisać i zapamiętać. Na przykład: -„Wrażliwy człowiek jest jak gotujące się mleko. W każdej chwili może wykipieć. Każdy ma swoją granicę wytrzymałości.” Dominik nie tylko umie gotować on także kocha piękno. „Muzyki nie wolno tłumaczyć – muzyki trzeba słuchać.” Albo: „To bardzo ważne spotkać na swojej drodze kogoś, kto rozpozna w nas talent.”

Na pewno talent sceniczny Michała Maciocha rozpoznała już przy pierwszym spotkaniu Joanna. Tym razem zaproponowała Michałowi wcielenie się w postać Charlesa Baudelaire - poety. A jak się spisał w tej roli Michał? Tego nie da się powiedzieć, to trzeba było zobaczyć. W każdym geście, każdym spojrzeniu oczu wychodził z niego lekkoduch i pijaczyna, mający przy tym wielkie o sobie mniemanie. Poeta nie waha się użyć w rozmowie z Wagnerem zwrotu „Mówiąc między nami, geniuszami...”. Trzeba jednak przyznać, że to właśnie jemu udało się doprowadzić do spotkania obydwu mistrzów.

Sceniczną partnerką Michała i tym razem była Kasia Łania, bezsprzecznie utalentowana, urocza młoda osoba, która znakomicie czuje się na scenie. Zagrała rolę Wirginii – pokojówki Państwa Rossinich. Była w swojej roli niezwykle autentyczna. Joanna potrafiła wykorzystać wszystkie talenty Kasi i Michała wprowadzając do przedstawienia epizody z tańcem oraz z piosenkami.

Niezrównana Marta Kieć – Gubała odtworzyła rolę małżonki Rossiniego – Olimpii. Bezgranicznie oddana mężowi, dzięki któremu weszła w wielki świat. ‘Maestro znów komponuje. Paryż go uzdrowił’ – mówi do Dominika - Wydawałoby się, że to prawdziwa ‘lady’, gdyby nie kilka wybuchów niepohamowanej złości, albo jeden z komentarzy na plotki, jakoby Rossini sprzedają owoce, które zostały po przyjęciach – ‘ No i co, mają się zmarnować?’ ripostuje Olimpia.

O kunszcie aktorskim Eli Chylewskiej niech świadczy sam fakt, że nie została na scenie rozpoznana. Wiele osób zadawało sobie pytanie kto gra tę chorowitą, sfrustrowaną życiem, zazdrosną  Minnię, żonę Wagnera. Życie toczyło się jakby obok niej. Kilkakrotnie jak cień snuła się po scenie tuląc w ramionach jedynego przyjaciela, małego pieska, który swoim szczekaniem działał na nerwy kompozytorowi. „ Zniszczysz każdego, kto ci stanie na drodze” – rzuca pod adresem męża oskarżenie, na które Wagner odpowiada: „Ty mnie kąsasz po łydkach i ciągniesz w dół, a ja niczego nie żałuję. Ty nigdy nie zrozumiesz kim była dla mnie Matylda. ”

Jest jeszcze Blandyna, wielbicielka Wagnera. Jakże doskonale zagrała tę krótką, ale niezmiernie ważną rolę urocza Marta Zubek.

Przedstawienie na pewno nie byłoby udane bez dwu sióstr Sophie i Stephanie Michotte – pisarek Rossiniego. Zagrały te role dwie, cenione artystki teatru Fantazja – panie Jola Szewczyk i Ula Orczykowska. Zamiast łagodzić, pisarki  w swojej naiwności prawie zawsze zaogniają napiętą sytuację. Autentyczne kostiumy oraz doskonałe wczucie się w rolę pisarek stawia obydwie artystki na wysokim poziomie aktorskim .

Bezsprzecznie przedstawienie było bardzo udane. Publiczność  reagowała wybuchami śmiechu i spontanicznymi brawami na niektóre sceny, dialogi oraz wypowiadane na scenie sentencje

Evenamentem było wyświetlanie na scenie angielskich tłumaczeń dialogów, dzieło. pani Marty Zubek.Fachowa, dobrze wykonana praca, za którą należą się tłumaczce słowa uznania.

Ktoś mógłby zapytać, dlaczego tyle wysiłku włożono w pokazywanie zdarzeń, które miały miejsce w Paryżu blisko 200 lat temu, szczególnie, że bohaterami są dwaj muzycy – Włoch Rossini i Niemiec Wagner.

Moim zdaniem, sztukę „Grzechy Starości” bez przesady można zaliczyć do utworów klasycznych. Chodzi tutaj o przesłanie, jakie autor przekazuje odbiorcy. Historyczne spotkanie dwu kompozytorów, to klasyczny przykład roli dialogu w rozwiązywaniu problemów.

Trudno o dwie bardziej różniące się postaci, jak Rossini i Wagner. Dzieli ich pochodzenie – jeden jest Włochem, drugi Niemcem. Dzieli ich wiek – Rossini  jest u schyłku swojej kariery a o całe pokolenie młodszy Wagner, w pełni rozkwitu.  Są przedstawicielami dwu różnych nurtów w muzyce. Różnią się pozycją społeczną i zamożnością. Są wobec siebie bardzo krytyczni. Podsycają jeszcze te różnice „przyjaciele” zarówno jednego jak i drugiego, doprowadzając w efekcie do powstania niechęci, a nawet nienawiści pomiędzy tymi dwoma ludźmi.

Dzięki pomocy kilku rozsądnych osób udaje się doprowadzić do spotkania tych dwu Panów. A rezultat? Okazuje się, że wcale nie są tak różni, że łączy ich więcej niż dzieli. Obydwaj są tytanami pracy. Starszy o co najmniej generację Rossini nawet nie zdawał sobie sprawy jak bardzo był awangardowy w swoich kompozycjach. Z kolei Wagner stwierdził, że i on się nie różni od Rossiniego w  rozumieniu muzyki. Okazało się, że nawet słowa i opinie jednego o drugim często były wymysłem innych osób. Panowie rozstali się w przyjaźni.

Jakiż to doskonały przykład dla każdego z nas. Czasami wystarczyłoby tylko trochę dobrej woli z jednej i z drugiej strony a udałoby się uniknąć wielu problemów. Życie stałoby się prostsze, piękniejsze i  o wiele łatwiejsze

Kolejnym tematem, chociaż eksponowanym w sztuce nieco ubocznie jest fascynacja, często przez młode osoby mylona z prawdziwą miłością. Jak łatwo można zranić oddaną sobie osobę tylko ulegając chwilowej fascynacji kogoś z zewnątrz, kogoś nowo spotkanego,szczególnie jeśli potrafi pięknie mówić .... „Co robić z rozpaczą?” pyta zraniony do głębi Dominik. Odpowiedź jest prosta „Czekać aż minie” , czyli tylko czas leczy rany. Jakże prosta i oczywista sentencja.

Każdy, nawet najwybredniejszy odbiorca znajdzie w tej sztuce co najmniej kilka ważnych przesłanek również dla siebie. Dlatego po raz kolejny składamy Joannie Borkowskiej – Surucic słowa podziękowania, a artystom z Teatru Fantazja gratulacje za przygotowanie i wystawienie „Grzechów Starości”

Pani doktor Kaja Łukaszewicz, jeden z głównych sponsorów Teatru Fantazja, po raz kolejny obdarowała wszystkich aktorów różami, a panią reżyser całym koszem tych królewskich kwiatów. Po zakończeniu spektaklu w Ashfield, wszyscy zostali zaproszeni do Restauracji Kameralnej na zamówioną przez Panią Kaję kolację.

Marianna Łacek

Teatr „Fantazja” z Sydney po raz kolejny zawitał do Melbourne i po raz kolejny odniósł niewątpliwy sukces. Tym razem na scenach klubów polskich w Albion oraz w Rovwille ujrzeliśmy sztukę Macieja Wojtyszki „Grzechy Starości” w reżyserii Joanny Borkowskiej-Surucić. Fabuła sztuki oparta jest na pewnym fakcie historycznym, który wydarzył się w XIX wieku w Paryżu. Było nim spotkanie dwóch wielkich kompozytorów Rossiniego i Wagnera. Tytuł nawiązuje do żartobliwego określenia Rossiniego, który Małą Mszę Uroczystą nazwał „ostatnim grzechem śmiertelnym swojej starości”.

Rossini, wokół którego toczy się akcja Grzechów Starości, był człowiekiem obdarzonym błyskotliwym, choć nieco cynicznym poczuciem humoru. W końcowych latach twórczości przyjaciele wspominają go jednocześnie jako człowieka zakompleksionego, upokorzonego i przekonanego o zmarnowaniu swojego talentu. Takiego właśnie Rossiniego opisał Wojtyszko i takiego ukazał publiczności Jacek Samborski, który bardzo przekonywająco zagrał głównego bohatera.

Sztuka Wojtyszki w 1999 roku zdobyła wyróżnienie w konkursie na telewizyjny utwór dramatyczny i parę miesięcy później została zrealizowana przez Teatr Telewizji Polskiej. W inscenizacji warszawskiej główną rolę zagrał Gustaw Holoubek i sztuka sama w sobie była wielkim wydarzeniem artystycznym. Ponieważ miałem przyjemność oglądania owej światowej premiery, wybierałem się na spotkanie z „Fantazją” z pewnymi obawami. Zdawałem sobie sprawę, że wszyscy ci, którzy widzieli prapremierę, w sposób naturalny będą ją porównywać z realizacją wizji Joanny Borkowskiej-Surucić. Czy zespołowi udało się sprostać oczekiwaniom? Sądząc po reakcji publiczności, niewątpliwie tak. Wszyscy bez wyjątku aktorzy mieli swoje doskonałe momenty i zespół wyszedł obroną ręką z jakże trudnego wezwania jakim była realizacja sztuki Wojtyszki.

 

 

Mnie osobiście szczególnie utkwiła w pamięci Marta Kieć – Gubała, która wcielając się w rolę Olimpii stworzyła małą, barwną aktorską miniaturkę. Publiczność natomiast nagrodziła najbardziej rzęsistymi brawami kucharza Dominika Libuet, którego rolę po mistrzowsku odegrał Andrzej Świtakowski. Kiedy wydawało się, że widzowie hojnie nagrodzili już wszystkie aktorskie gwiazdy, Joanna Borkowska-Surucić wyczarowała na scenie jeszcze jednego gwiazdora w osobie Stefana Mrowińskiego.

Stefan Mrowiński, pisarz, krytyk, reżyser i autor niezliczonych tekstów lirycznych, znany jest szeroko australijskiej publiczności. Tak się składa, że właśnie w obecnym sezonie teatralnym obchodzi swój okrągły, 50-ty jubileusz pracy artystycznej. Nie zapomnieli o tym jego przyjaciele z teatru Fantazja. Zaprosili go na scenę i odśpiewali tradycyjne sto lat. To był niezwykle miły i sympatyczny gest ze strony naszych gości z Sydney. Wzruszony Stefan dziękował artystom i w swój charakterystyczny sposób obdarzał ich nietuzinkowymi pochwałami pełnymi witalności i humoru. Ostatecznie stwierdził: -„Teatr Fantazja osiągnął Himalajskie szczyty.”

 

 

I na tym w zasadzie powinienem zakończyć relację z tego bardzo udanego, niedzielnego popołudnia. Zwykła jednak ludzka uczciwość nie pozwala mi, abym nie dodał paru słów krytyki. Nie na zasadzie bezsensownego krytykanctwa, ale z nadzieją, że zostaną one odebrane jako przyjacielska obserwacja z głębi widowni. Po pierwsze niewielka grupa widzów opuściła przedstawienie po pierwszej odsłonie. Powód? Niektóre sceny wydały im się zbyt odważne i obsceniczne. Myślę, że warto się nad tym zastanowić i wziąć pod uwagę, że spora część widowni to ludzie, którym nie bardzo przypadają do gustu erotyczne aluzje.

Druga uwaga to moja bardziej osobista krytyka. Wydaje mi się, że scenie końcowej zabrakło dynamizmu i wyrazistości. I choć wielu moich przyjaciół się ze mną nie zgadza, to ja będę się upierał, że kucharz Dominik, gdyby tylko zechciał, mógłby do ostatniego dania dodać odrobinę egzotycznych przypraw.

Jerzy Krysiak

  Teatr „Fantazja” w Albion
Andrzej Grocholski. Fot Tom Koprowski

Fot. T.Koprowski
Na przedstawienie sydnejskiego teatru „Fantazja” w klubie polskim w Albion szedłem z mieszanymi uczuciami, a to za sprawą moich poprzednich doświadczeń w roli widza teatrów amatorskich w Australii. Przyzwyczaiłem się do usprawiedliwiania wszelkich mankamentów takich przedstawień, wynikających głównie ze skromnych środków finansowych teatru amatorskiego a skutkujących ograniczonym zapleczem technicznym, ubogą scenografią, brakiem kostiumów, odpowiedniego oświetlenia, poprawnego dźwięku i słabą grą aktorską. Te same kryteria musiałem stosować w stosunku do wizytujących Australię zawodowych teatrów polskich, które – ze zrozumiałych względów – również zmuszone były do improwizacji.

Ale sydnejski Teatr „Fantazja” takich usprawiedliwień ani nie szukał, ani nie potrzebował. Jest to teatr amatorski działający na poziomie dobrego teatru zawodowego. Ani ograniczone zaplecze techniczne, ani brak odpowiedniego oświetlenia, brak rekwizytów (sciany, drzwi, okna, meble, itp.), kostiumów, nie były w stanie odbić się negatywnie na jakości ich wspaniałego spektaklu. Doskonała reżyseria, fantastyczna gra aktorska, pomysłowa scenografia i trafność doboru akcentów muzycznych udowodniły, że nawet przy skromnych środkach finansowych można zrobić fenomenalny teatr. Diabeł tkwi w szczegółach, a te były dopracowane do perfekcji. Dobra gra mimiczna i przekonywująca, naturalna gestykulacja sprawiały że postacie zyskiwały na autentyczności.

Najprzyjemniejszym zaskoczeniem była dla mnie łatwość z jaką zatarła się granica pomiędzy widownią i sceną. Już kilka minut po podniesieniu kurtyny widz znalazł się w dynamicznym wirze płynnie przebiegającej akcji. Całkiem niepostrzeżenie z widowni przeniósł się do mieszkania Gioacchino Rossiniego by uczestniczyć w intrygującym rozwoju wydarzeń. Centralną postacią widowiska jest kucharz Rossiniego, Dominik Libuet, w którego postać wcielił się Andrzej Świtakowski. Chłodny i zrównoważony, znajdujący wyjście z każdej sytuacji a przy tym uczciwy i honorowy Dominik bardzo szybko zyskuje sobie sympatię widza. I nie tylko. Widać, że dla Rossiniego Dominik jest zarówno kucharzem jak i zaufanym doradcą. Francuski akcent Dominika doskonale podkreśla wiarygodność tej znakomicie wykreowanej postaci.

Głownym bohaterem „Grzechów Starości” jest jednak Gioacchino Rossini, grany przez Jacka Samborskiego. Kompozytor, który nie ma czasu ani ochoty na intrygi i drobne uszczypliwości w świecie artystycznym, staje przed niełatwym zadaniem. Musi jakoś przekonać paranoika Richard’a Wagnera (Bogusław Szpilczak), że nie ma nic wspólnego z przypisywaną mu kąśliwą oceną muzyki twórcy Lohengrin’a. Nie jest to zadanie łatwe, bo Wagner wierzy, że cały świat zmówił sie by go zniszczyć.

Najwyrażniej aktorzy włożyli sporo pracy i przemyśleń w przygotowanie swoich ról, bo obie odtworzone są lekko, jakby mimochodem, w bardzo naturalny sposób. W przygotowaniach do spotkania kompozytorów uczestniczy poeta Charles Baudelaire (Michał Macioch). Jest on typowym przedstawicielem cyganerii artystycznej tej epoki. Używający życia, rzadko trzeżwy hulaka jest przeświadczony o swoim geniuszu. Jego rola pośrednika w przygotowaniu spotkania pomiędzy dwoma wielkimi kompozytorami dodatkowo utwierdza go w tym przekonaniu. Boudelaire jest równocześnie na tyle młody, że często ulega pokusie zachowywania się w sposób nie przystojący bywalcowi salonów. Czyni to jednak na tyle dyskretnie, że jego niedyskrecje uchodzą mu bezkarnie. Również w przypadku tej roli widać precyzyjnie przemyślane gesty, mimikę i fantastyczne utożsamienie się aktora z odtwarzaną postacią.

Realia życia w 19 wieku były zdecydowanie odmienne od dzisiejszych. Trudno nie zauważyć, że każda z męskich postaci „Grzechów Starości” uważa się za reprezentanta wyższych wartości, za człowieka stworzonego do wyższych celów. Wagner i Rossini nie muszą podkreślać swojej świetności bo czyni to za nich ich twórczość. Baudelaire uważa się za geniusza. Natomiast Dominik uważa się za wyjątkowego kucharza.

Żadna z damskich postaci nie wykazuje podobnych tendencji. Wirginia (Kasia Łania) nie ma aspiracji być wyjątkową pokojówką. Po prostu chce utrzymać pracę, więc bardzo się stara zadowolić swoich chlebodawców. Swoim zachowaniem okazuje chęć odgadywania ich życzeń i spełniania ich zanim zostaną wyrażone słowami. A jeśli już o słowach mowa, na uwagę zasługuje genialne zastąpienie ich wspaniałym układem choreograficznym. Doskonale zagrana rola!


Olimpia, żona Rossiniego grana przez Martę Kieć-Gubałę, również nie zdradza zapędów ku wielkości. Jest po prostu oddaną żoną, kompetentnie wywiązującą się z obowiązków domowych, choć chwilami usiłującą kontrolować informacje docierające do jej męża. Cechuje ją zdecydowanie i aktywne zaangażowanie w sprawy Rossiniego.

Unisono mówiące panie Sophie i Stephanie Michotte (Jola Szewczyk i Ula Orczykowska) są pisarkami Rossiniego, a przy okazji aktywnie uczestniczą w organizacji spotkania dwóch kompozytorów. Pomimo oczywistego braku umiejętności w rozwiązywaniu sytuacji konfliktowych te sympatyczne, lecz nieco naiwne, panie doprowadzają do spotkania mistrzów muzyki.

Proces porozumienia pomiędzy kompozytorami zaczyna się zarysowywać w momencie gdy Blandyna dostarcza Wagnerowi gazetę ze sprostowaniem Rossiniego. W tej epizodycznej, lecz dobrze zagranej roli, wystąpiła Marta Zubek. W przeciwieństwie do Olimpii, żona Wagnera Minna (Ela Chylewska), jest bardzo cicha i prawie niezauważalna. Cierpiąca z powodu choroby i zazdrosna o męża nie potrafi zdobyć się na jakikolwiek stanowczy krok. Jest po prostu osobą do uciszania pieska, którego szczekanie denerwuje Wagnera.

Piesek nieco rozczarował. Bo, powiedzmy sobie szczerze, szlachectwo zobowiązuje. Dając przedstawienie na wysokim poziomie i wspaniale dopracowane w najmniejszych szczegółach teatr „Fantazja” ustanowił dla siebie i swoich widzów bardzo wysoki standard. Spowodował, że widz będzie oczekiwał doskonałości w każdym elemencie przedstawienia. A nie byłbym sobą gdybym nie znalazł przysłowiowej dziury. Pojawiła się ona w momencie gdy mały piesek – kanapowiec, grany pomysłowo przez pluszową zabawkę, zaczyna szczekać zmęczonym basem schorowanego bernardyna. Skonsternowany dźwiękiem wypadłem z transu i w tym chwilowym rozproszeniu znalazłem się poza sceną, poza akcją; przez chwilę znów byłem tylko biernym obserwatorem.

Całemu zespołowi teatru „Fantazja”, który tak przyjemnie zaskoczył mnie wysokim poziomem artystycznym „Grzechów Starości”, gratuluję bardzo udanego występu i dziękując za wspaniały wieczór życzę dalszych sukcesów. Nie ulega wątpliwości, że był to najlepszy spektakl teatru amatorskiego jaki widziałem w Australii od lat.

Andrzej Grocholski